Ich smród czuć z daleka.
Nie trzeba ich widzieć.
Wystarczy powietrze.
Przemykają niczym cienie.
Bez światła.
Bez mapy.
Bez własnego kierunku.
Ssą i sączą.
Nieprzerwanie.
Odkąd małpy nauczyły się dodawania.
Od pierwszego rachunku.
Od pierwszego długu.
Od pierwszego: „to się należy”.
Lokaje Systemu.
Zawsze gdzieś są.
W korytarzach.
Za drzwiami.
Pod stołem.
W przypisach.
W regulaminach.
W cudzych podpisach.
Węszą.
Sprawdzają.
Liczą.
Porównują.
Nie dlatego, iż wiedzą.
Dlatego, iż muszą wiedzieć.
Bo System nie lubi pustych miejsc.
A człowiek, który znika, staje się pustym miejscem.
Więc schowaj się.
Zniknij.
Nie odpowiadaj.
Nie świeć.
Nie zostawiaj śladów.
Tak szepcze noc.
A oni już idą.
Cicho.
Bez światła.
Bez mapy.
Lokaje Systemu.
I tylko ich smród zostaje w powietrzu.







