W hotelu Hilton w Waszyngtonie odbyła się gala dla korespondentów pracujących przy Białym Domu. W wydarzeniu brał udział m.in. Donald Trump. Na sali byli też obecni Polacy, w tym szef polskiej ambasady Bogdan Klich, polscy dyplomaci i dziennikarze. W pewnym momencie w lobby hotelowym padły strzały.
Podejrzany mężczyzna gwałtownie został zatrzymany przez służby. Jak informuje CBS News, miał przekazać, iż "jego celem byli urzędnicy administracji Trumpa". Agencja AP podała, iż to 31-letni Cole Tomas Allen z Torrance w Kalifornii.
Strzelanina podczas gali z udziałem Donalda Trumpa w USA
Przed ewakuacją Donalda Trumpa na sali słychać było głośny dźwięk przypominający eksplozję. CNN podaje, iż kilku agentów Secret Service zaczęło nagle krzyczeć: "słychać strzały". W momencie zdarzenia na sali znajdowali się także m.in. Melania Trump, wiceprezydent USA J.D. Vance i członkowie gabinetu amerykańskiego prezydenta.
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z momentu ewakuacji Trumpa i działań Secret Service.
Po całym zajściu Trump zamieścił wpis na platformie Truth Social. "Niezły wieczór w Waszyngtonie. Secret Service i służby wykonały fantastyczną robotę. Działały gwałtownie i odważnie. Sprawca został zatrzymany, a ja zalecałem, byśmy pozwolili przedstawieniu trwać" – napisał prezydent USA.
Policja ustaliła, iż zamachowiec miał tej nocy wynajęty pokój w hotelu. Trump nazwał go "szaleńcem". "Minister Bogdan Klich, nasi dyplomaci oraz polscy dziennikarze, którzy brali udział w gali Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton, gdzie miała miejsce strzelanina, wszyscy cali i zdrowi" – przekazał Radosław Sikorski, szef MSZ.











