Szkolna wojna o uwagę w Europie: zmiana podejścia do telefonów w edukacji

instytutsprawobywatelskich.pl 2 часы назад

Szwedzkie szkoły przez lata były symbolem nowoczesnej, cyfrowej edukacji. Jeden z najbardziej liberalnych technologicznie systemów Europy zaczął jednak budzić coraz więcej wątpliwości po pogarszających się wynikach dotyczących koncentracji uczniów. Od kolejnego roku szkolnego szkoły obowiązkowe przejdą na system odbierania uczniom telefonów rano i oddawania ich dopiero po zakończeniu lekcji. Dla kraju, który był symbolem nowoczesnej edukacji, była to ogromna kulturowa zmiana, która poszerzyła toczącą się od dwóch lat dyskusję o telefonach w szkole.

Raport Komisji Europejskiej “Mobile phone bans in schools across the EU” dotyczący zakazów używania telefonów komórkowych w szkołach pokazuje, iż

w ostatnich latach Europa wyraźnie przesuwa się w stronę coraz bardziej bezwzględnych regulacji dotyczących telefonów w edukacji.

Jeszcze kilka lat temu decyzje pozostawiano głównie szkołom, natomiast dziś coraz więcej państw wprowadza ustawowe rozwiązania obejmujące całe systemy edukacji.

Zakaz telefonów w szkołach. Rząd przyjął projekt ustawy – co dalej? Rafał Górski

Epidemia rozproszenia

Symbolem europejskiej zmiany podejścia do telefonów w szkołach jest Francja.

Zakaz używania telefonów we francuskich szkołach istniał od 2018 roku, ale dopiero restrykcyjny pilotażowy program, który ruszył jesienią 2024 roku narobił sporo medialnego zamieszania.

Moment był symboliczny. W Europie zaczynała się coraz mocniejsza dyskusja o „epidemii rozproszenia” i wpływie social mediów na dzieci i młodzież. Francuskie media, a później praktycznie cała Europa, zaczęły bardzo intensywnie zgłaszać przypadki szkół odbierających uczniom telefony rano i oddających je dopiero po lekcjach. Temat wpisywał się w szerszą debatę o zdrowiu psychicznym dzieci, pogarszającym się stanie młodzieży po pandemii oraz uzależniających algorytmach social mediów.

Kraje wprowadzające nowe zasady w szkołach nie są technologicznie zacofane.

To pierwszy argument, który jest podawany w dyskusji o ograniczeniu technologii. Taki lęk przed tym, iż wychowamy społeczeństwo niecyfrowe i słabsze w wirtualnym życiu niż zagraniczni rówieśnicy, którym nie odebrano dostępu… Jest wręcz przeciwnie — wiele z krajów, które się na taki rygorystyczny ruch decyduje, jednocześnie inwestuje w AI, cyfryzację szkół i kompetencje cyfrowe.

Spór dotyczy raczej tego, czy prywatny telefon jest dobrym narzędziem edukacyjnym i czy szkoła powinna chronić uczniów przed mechanizmami ekonomii uwagi?

Ekrany w przedszkolach. Jak lobby cyfrowe uzależnia dzieci Karol Dudek-Różycki, Rafał Górski

Telefon w przerwie ≠ telefon NA przerwie!

Francja to jedno z mocniejszych technologicznie państw Europy, z ogromnymi inwestycjami państwowymi w AI, cyberbezpieczeństwo i startupy. Ba, Mistral AI — francuski konkurent modeli AI — stał się wręcz symbolem europejskich ambicji technologicznych. Państwo mocno wspiera też rozwój centrów danych, ma rozwiniętą administrację online, ambicje cyfrowej suwerenności, a Paryż jest jednym z ważniejszych hubów startupowych Europy.

Równocześnie Francuzi mają bardzo silną tradycję państwowej regulacji technologii i ochrony obywateli przed negatywnymi skutkami rynku.

To widać nie tylko w przypadku telefonów w szkołach, ale też przy regulacjach zasad platform internetowych, prawie pracy oraz ochronie prywatności i dzieci.

Tygodnik Spraw Obywatelskich

Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.

Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą

Francja nie odrzuciła edukacji cyfrowej. W szkołach przez cały czas używa się laptopów, tabletów, dzienników elektronicznych czy platform edukacyjnych.

To, o co rozpoczęła się walka to „attention economy”, czyli ekonomia uwagi.

Restrykcjami szkoły próbują chronić przestrzeń edukacyjną przed mechanizmami konkurującymi o uwagę uczniów oraz przed modelem platform projektowanych tak, by maksymalnie przyciągnąć uwagę użytkownika. Francuska debata wokół telefonów nie jest „ucieczką od technologii”, tylko próbą odzyskania kontroli nad uwagą dzieci i młodzieży.

Dyskusja mocno porwała polityków. Na konieczność zmian naciskał obóz Emmanuela Macrona, a temat aktywnie wspierała minister edukacji Élisabeth Borne. Efektem tych działań był program „Portable en pause” [telefon w przerwie], podczas którego w 180 szkołach uczniowie musieli oddawać telefony rano do specjalnych szafek albo pudełek i odzyskiwali je dopiero po lekcjach. Chodziło nie tylko o zakaz używania, ale fizyczne odseparowanie dzieci od telefonów na cały dzień szkolny. Krytycy używali argumentów zbytniej kontroli codzienności, utrudnionego kontaktu z rodzicem oraz mnożące się problemy logistyczne operacji (szafki, pokrowce, systemy przechowywania, a choćby zatrudnienie dodatkowego personelu).

Zielona fala ograniczeń

Rezultaty projektu były jednak świetne, bo

media mówiły o spokojniejszych przerwach, lepszej komunikacji między uczniami, lepszej koncentracji i mniejszej cyberprzemocy, więc chwilę później zielona fala ograniczania telefonów zalała całą Europę.

Kryzys fińskiej edukacji. Czy to na pewno model dla Polski? Justyna Pierzyńska

Większość europejskich systemów edukacji nie dąży do całkowitego odcięcia uczniów od technologii. Dominującym modelem są tzw. warunkowe ograniczenia, czyli zakazy z wyjątkami dotyczącymi potrzeb zdrowotnych, uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi albo sytuacji dydaktycznych kontrolowanych przez nauczyciela. Wyjątkiem pozostają bardziej rygorystyczne rozwiązania włoskie, gdzie zakazano używania telefonów choćby do celów edukacyjnych (quizów, tłumaczeń, prac projektowych czy kalkulatora). Innym krajem, gdzie wybrano dość surowe podejście są Węgry. Tam uczniowie wszystkich typów szkół — od podstawówek po szkoły zawodowe i średnie — muszą oddawać telefony na początku dnia szkolnego wyznaczonej osobie dorosłej. Urządzenia są zamykane i uczniowie odzyskują je dopiero po ostatniej lekcji.

Co ciekawe, restrykcje dotyczą tam choćby nauczycieli — oni również nie mogą używać telefonów prywatnie podczas pracy.

Nowe zasady poprawiły jakość pracy nauczycieli. Pomijając poprawę koncentracji i atmosfery, mniejszą liczbę rozproszeń i łatwiejsze utrzymanie uwagi uczniów, przepisy ograniczające użycie telefonów, zmniejszyły stres zawodowy. Zniknęła obawa przed nagrywaniem w czasie lekcji, robieniem zdjęć bez zgody, czy publikowaniem materiałów w Internecie. Bywało, iż nauczyciele czuli presję, by „konkurować” o uwagę uczniów z aplikacjami projektowanymi specjalnie po to, by uzależniać użytkowników od ekranów i ten element z ich pracy zniknął.

Wdrożenie nowych przepisów nie jest jednak łatwe.

Tam, gdzie szkoły miały czas na przygotowanie, konsultacje z rodzicami i uczniami oraz odpowiednią infrastrukturę, regulacje były przyjmowane spokojniej.

Wpływ telefonów na rozwój młodzieży w świetle najnowszych badań z lat 2024–2025 Monika Przybysz

Kraje działające gwałtownie i centralnie częściej doświadczały chaosu, konfliktów i oporu uczniów. W obu wariantach wprowadzania zasad pojawiały się sygnały, iż nauczyciele nie chcieli być „policjantami”, a buntujący się uczniowie potrafili pochłaniać ogromną ilość czasu i energii całego szkolnego personelu.

Przywołany już wcześniej raport Komisji Europejskiej sygnalizuje także, iż gwałtowne „odstawienie technologii” może wywołać u nastolatków efekt zastępowania, czyli tzw. substitution effect. Okazało się, iż w szkołach, gdzie zakazano telefonów, ale pozostawiono uczniom tablety lub laptopy, część młodzieży po prostu przenosiła swoje rozpraszające aktywności na inne urządzenia. Na tabletach, Chromebookach, albo innych urządzeniach cyfrowych uruchamiane były social media, komunikatory, filmy i gry. Niepożądany element więc pozostał, zmieniony został tylko nośnik!

Społeczne myślenie o technologii w edukacji zmienia się szybko.

Wiele szkół przez lata cyfryzowało edukację, rozdawało laptopy i zachęcało do pracy online, a teraz te same systemy edukacyjne próbują ograniczać skutki nadmiernej ilości ekranu. Zakazy telefonów mogą pomóc organizacyjnie i psychologicznie, ale same nie rozwiązują głębszego problemu kultury permanentnej cyfrowej stymulacji.

Szkoła powinna uczyć higieny cyfrowej, rozwijania samokontroli, tłumaczyć działanie mechanizmów platform społecznościowych, ale kogo obciążyć odpowiedzialnością uświadamiania i na ile możemy wpłynąć na urodzone w cyfrowej epoce pokolenie?

Nikt nie ma wątpliwości, iż czas działa na niekorzyść koncentracji, relacji i bycia offline.

Читать всю статью