Zbigniew Żak: Jakie sojusze? Myśli 34/2026

solidarni2010.pl 3 дни назад
Felietony
Zbigniew Żak: Jakie sojusze? Myśli 34/2026
data:21 sierpnia 2026 Redaktor: Anna

Ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę, mój Boże, Tobie ufam: niech nie doznam zawodu! Niech moi wrogowie nie triumfują nade mną! Spójrz na mych nieprzyjaciół: jest ich wielu i gwałtownie mnie nienawidzą. Strzeż mojej duszy i wybaw mnie, bym się nie zawiódł, gdy się uciekam do Ciebie. Niechaj mnie chronią niewinność i prawość, bo w Tobie, Panie, pokładam nadzieję (Ps 25, 19 -21).
Po tym zaś poznajemy, iż Go znamy, o ile zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: "Znam Go", a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała. Po tym właśnie poznajemy, iż jesteśmy w Nim. Kto twierdzi, iż w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował (1 J 2, 3-6).


Zbliża się kolejna rocznica paktu Ribbentrop-Mołotow, czyli sprzymierzenia się naszych sąsiadów przeciwko Polsce, którego konsekwencje były dla nas tragiczne.

Zmusza to nas do refleksji czy nasi sąsiedzi ponownie nie sprzymierzają się przeciw Polsce. Czy prowadzimy umiejętną politykę by do tego nie doszło? W roku 1939 zdawało się nam, iż mając sojusze z Wielką Brytanią i Francją jesteśmy bezpieczni. Tymczasem okazało się, iż owi sojusznicy wcale nie zamierzali nas wspierać nie posiadając dostatecznego uzbrojenia, a opinia społeczna w tych krajach była przeciw udziałowi w wojnie. Niemniej władze tych państw zapewniały nas, iż w przypadku ataku na Polskę włączą się do wojny. Do końca utwierdzali nas w przekonaniu, iż możemy na nich liczyć. Nasze nadzieje okazały się płonne. Władze obu państw toczyły grę, która miała jedynie pozorować jakiekolwiek działania. O sojuszniczej ofensywie na naprawdę dużą skalę w ogóle nie było mowy. „Nasi sojusznicy” w sierpniu 1939 r. dowiedzieli się o treści tajnego porozumienia między Niemcami a Związkiem sowieckim, który prowadził do kolejnego rozbioru Polski, ale o jego treści nie powiadomili władz polskich, aby przypadkiem nie próbowały dążyć do zatrzymania wojny. Zależało im na uderzeniu Niemców na Polskę, aby odwrócić uwagę od swoich państw i zyskać na czasie i lepiej przygotować się do wojny.

Czy Polska mogła przeciwdziałać aby nie doszło do porozumienia Niemiec i Związku sowieckiego? Nie wiadomo. Mieliśmy już wtedy lekcję historii, iż gdy nasi sąsiedzi są w konflikcie, wtedy nasze możliwości wzrastają. To dzięki konfliktowi Niemiec i Rosji doszło do odzyskania niepodległości. A przecież Rosja silnie zorientowała się na Niemcy i wpływy niemieckie w XIX wieku były ogromne. Sporo osób o niemieckich nazwiskach sprawowało najważniejsze role w wojsku i we władzach Rosji. Stronnictwo Romana Dmowskiego adekwatnie diagnozowało, iż konflikt między naszymi zaborcami jest dla Polaków szansą. To doprowadziło do wojny w wyniku której odzyskaliśmy niepodległość. Pod koniec wojny Niemcy przetransportowali bolszewików do Rosji by dokonali przewrotu oraz by podpisali separatystyczny pokój z Niemcami nie oglądając się na aliantów.

„Nasi sojusznicy” zawiedli i później, przy określaniu mapy powojennej Europy. Brytyjczycy i Amerykanie sprzedali sprawę Polski dla własnych interesów. Na konferencji w Teheranie, gdzie wielkie mocarstwa ustalały granice Polski, wszystko toczyło się pod dyktando Stalina. O decyzjach, które tam zapadły, nie informowano przez długi czas naszego rządu. Ustalenia okazały się na tyle wstydliwe dla aliantów, iż postanowili tak długo, jak to tylko możliwe, ukrywać je przed opinią publiczną.

Brytyjczycy nie stanęli również po naszej stronie podczas negocjowania Traktatu wersalskiego i w 1920 roku. W imię rzekomego zachowania pokoju gotowi byli przehandlować naszą niepodległość.

Mając te doświadczenia nie możemy pokładać bezgranicznego zaufania w zawartych sojuszach. Powinniśmy zachować w tym względzie więcej rozwagi i bardziej polegać na sobie samych. To trudne, gdyż obecne wojny mogą być globalne. Dlatego powinniśmy równie zabiegać o lokalne sojusze.

Obecnie Rosja i Niemcy są skonfliktowane, ale czy długo ten stan będzie trwał? W dodatku widać zacieśnianie się relacji Niemiec i Ukrainy, które mogą dla Polski okazać się fatalne. Ukraińscy przywódcy również wcześniej brali wzorce od Niemców. Imponował im kult siły dlatego faszyzm hitlerowskich Niemiec był dla nich punktem odniesienia. Ukraińcy w euforią witali wkraczających Niemców w 1941 r. z nadzieją na utworzenie własnego państwa, z którego pozbyliby się innych narodowości. Czy dobre relacje Niemiec i Ukrainy to nie jakiś substytut relacji Niemcy-Rosja? Czy te relacje nie będą stanowić zagrożenia dla Polski? Niemcy, choć tego nie mówią oficjalnie, nie wyrzekli się roszczeń wobec Polski i jeżeli nadarzy się okazja to będą starali się nas od siebie uzależnić, czy to bezpośrednio, czy to przez UE. Ukraina po wojnie może okazać się bardzo groźna, gdyż niemała część jej społeczeństwa nie będzie umiała niczego innego jak walczyć. Czy nie będą wynajmować się jako najemnicy? Poza tym w Polsce mieszka spora społeczność ukraińska. Czy nie będzie zmuszona do wykonywania poleceń przychodzących z Kijowa. A przecież na Ukrainie szerzy się kult banderyzmu, co widać z postawy najwyższych władz. A szowinistyczne środowiska na Ukrainie zgłaszają wobec Polski roszczenia terytorialne. Polska z wielką szczodrością wsparła Ukrainę wieloraką pomocą a także nasze społeczeństwo nad wyraz hojnie pomogło przybywającym do nas Ukraińcom. Nie odmieniło to jednak postawy Ukrainy wobec Polski, a choćby wydaje się, iż zwiększyła się wrogość wobec nas i żądania kolejnej pomocy. To potwierdza, iż dla tamtego społeczeństwa i jego przywódców liczy się siła.

Takie to niewesołe myśli kołaczą się po głowie. Co robić? Przede wszystkim troszczyć się o zdolność bojową naszej armii i kształtowanie patriotyzmu w młodym pokoleniu. Nie oddawać za darmo uzbrojenia, a pomoc finansowa i rzeczowa powinna Polsce przynosić korzyści. Nasi sojusznicy z NATO zachęcili nas w 2022 r. do oddania swojego uzbrojenia Ukrainie obiecując dozbrojenie naszego wojska. Nic jednak takiego nie nastąpiło. Najważniejsze to trzymać się z dala od wojny; nie dać się w nią wciągnąć; choć znowu Ukraina oraz sojusznicy starają się nas angażować militarnie. I poprawiać stosunki polityczne z sąsiadami. Nie mamy bezpośredniego wpływu na takie działania naszych władz, ale w czasie wyborów możemy głosować za takimi kandydatami, którzy ten sposób myślenia podzielają.

Zb.
Читать всю статью